„To właśnie w Trójcy Świętej wszystko znajduje swoją jedność. Ten wymiar życia chrześcijańskiego i misji jest mi szczególnie bliski i znajduje swoje odzwierciedlenie w słowach św. Augustyna, które wybrałem (jako motto) mojego posługiwania biskupiego, a teraz papieskiego: In Illo uno unum” (Ojciec Święty Leon XIV)
Co się dzieje, jeśli tkwimy w Bogu? Stanowimy jednego z Nim ducha i w ten sposób wchodzimy do owej tajemnicy Bóstwa, powtarzając za Psalmistą: „Ustaje moja dusza dążąc ku Twemu zbawieniu”(Psalm 119,81). Skokiem kontemplacji przekraczamy wszystkie przeciwności na naszej drodze, wzbijając się do szczytów. Idziemy do Boga nie przez wałęsanie się, lecz przez milość. Naszą drogą jest nasza wola, kochając wstępujemy, zaniedbując się- zstępujemy; jeśli kochamy Boga, stojąc na ziemi przebywamy w niebie. (S.Augustinus, In Psalmum 75).

„Chrystus jest naszym Zbawicielem a w Nim stanowimy jedno: rodzinę Bożą ponad bogatą różnorodnością naszych języków, kultur i doświadczeń”( Leon XIV, Moc Ewangelii, s.77).
Nasz duch na różne sposoby przebywa w wewnętrznym mieszkaniu Chrystusa. Co należy przez to rozumieć? W związku z tym przywołam na pamięć słowa apostoła podkreślające, że w Panu Jezusie są wszystkie skarby mądrości umiejętności ukrytego Boga ( zob. Kol 2,3). Czy każdy z nas może to zrozumieć – zbadać i wypowiedzieć wielkość i mnóstwo bogactw oraz rozkoszy tego wewnętrznego mieszkania? Chyba tylko ci, którzy oświeceni przez wiarę i rozpalenie przez miłość będą starali się mieszkać w nim i nauczą się tego wszystkiego przez doświadczenie. „Jeśli ktoś dojdzie do tego, że w jakimś momencie zostanie porwany i ukryty w tej tajemnicy, w tym sanktuarium Boga tak, że nikt nie może go stamtąd odwołać ani zakłócić mu tam w pokoju, że nie odczuwa działania zmysłów, niepokoju, troski lub poczucia winy, albo też nie widzi obrazów rzeczy materialnych, ten słusznie będzie mógł pochwalić się, mówiąc: „Wprowadził mnie król do swojej komnaty”(Pnp 1,4). A pan podziwu zawoła: prawdziwie spokojne jest to miejsce, słusznie nazwane przeze mnie komnatą. Przebywa w nim Bóg nie zagniewany i niezatroskany ; tu można doświadczyć działania jego dobrej, łaskawej i doskonałej woli. Taka wizja nie przestrasza, ale raczej delikatnie unosi, nie podnieca próżnej ciekawości, ale ją uspokaja, nie męczy zmysłów, lecz je wycisza kropka tu naprawdę odpoczywający Bóg odpoczywa, spokojny Bóg wszystko uspokaja a wpatrywanie się w Odpoczynek jest odpocznieniem ( Por. S. Bernardus, Super Cantica, dz.cyt.,149.26).
Wchodzący do wnętrza tej komnaty i zamieszkujący w niej, stają się wielkimi przez wiarę i miłość: słyszą i oglądają wielkie rzeczy, gdyż zostali wprowadzeni do pełni wiecznych rzeczywistości i do ukrytych w nich Bożych skarbów.
Święty Bernard wyjaśnia, którzy ludzie stają się godni, by wejść do pełni Boga i którym ludziom Bóg, Pan wszelkiej wiedzy, niczego nie ukrywa z tego, co znajduje się w skarbcach Mądrości. Chodzi o tych, którzy są doskonali w wierze i miłości i o tych, którzy bardzo pragną prawdy, poczytują sobie wszystko za nic. Chodzi o rodzaj mądrych duchów, które zobaczą, kto wyjdzie im naprzeciw i kto obdarzy ich swoim światłem i swoją prawdą, udoskonali ich działanie, doprowadzając i wprowadzając ich na swoją świętą górę do swoich namiotów. Zobaczą Wielkiego Oblubieńca- Króla w całej jego piękności, idącego na przodzie ku zielonym pastwiskom, ku kwiatom róż i bogactwem spiżarni , ku źródlanym zapachom a w końcu – wchodzącego do samego tajemnego wnętrza komnaty. Oto pastwiska życia przygotowane dla pokrzepienia świętych duchów. Błogosławiony człowiek, który nimi zaspokoił swoje pragnienia.
Znaczące z tej kwestii są słowa świętego Grzegorza: „Duch kochającego zostaje często napełniony darem takiej kontemplacji, iż może oglądać to, czego nie może wyrazić słowem. Jeśli nie będzie mógł tego wyrazić słowem, przynajmniej jak drugi Mojżesz powracając z obcowania z Panem potwierdzi to na sobie, na swoim ciele i duszy, przez pewne znaki oraz dowody świadczące o tym, że przebywał w krainie Światła” (Zob. S.Gregorius, In Ezechielem II, Homil.6,n.l;PL76,998B).
Co się dzieje, gdy serce nasze, czyli nasz duch, zacznie się rozpływać przez długie, leniwe siedzenie, staje się jakby rozdzielony według ilości rzeczy których pożąda? Odpowiedź znajdujemy u Hugona: „Skutkiem tego powstaje ruch bez stałości i zaczyna się praca bez spokoju oraz bieg bez końca. Duch bowiem tak długo jest niespokojny, dopóki nie zacznie tkwić tam, gdzie cieszyć się może całkowitym spełnieniem pragnienia, wierząc i pokładając nadzieję w tym, co kocha” ( Hugo, De arca, dz. cyt.,Prol.;PL176, 619).
Gdy duch ludzki jest obciążony nieuporządkowaną miłością, oddala się od rzeczy niebieskich ale go nie przez jakieś drogi nieprawości do rzeczy czasowych staczając się „w dół”.
Przeciwnie, gdy duch ludzki jest uporządkowany przez miłość do rzeczywistości wiecznych, to jako lekki wznosi się w górę drogami prawdziwego pokoju do tych właśnie rzeczywistości.
Duch ludzki -jak czytamy u Świętego Augustyna-istnieje między dwoma krańcami, w kierunku których może się poruszać i do nich zdążać. Są nimi: Bóg na szczycie i świat na dole. Bóg jako niezmienny swojej wieczności. Uzasadnienie tego znajdujemy u Boecjusza, który twierdzi: „Wieczność polega na doskonałym posiadaniu nieograniczonego życia, jakie nie przysługuje żadnemu stworzeniu, a tylko jedynemu Bogu. Świat natomiast naznaczony biegiem zmienności zawsze jest niestały, dlatego jego miarą jest czas, będący miarą ruchu zmiennych, nietrwałych rzeczy, następujących po sobie, stąd określamy je jako rzeczy czasowe „( Boethius, de consolatione philozophiae, Bo,6. W Corpus Christianorum, Series Latina. Turnholti 1954, XCIV,101; Antologia mistyków franciszkańskich, s.50,51,54).
Kolejne pytanie: Co się dzieje jeśli duch ludzki wzniesie się ponad rzeczy ziemskie i ponad rozproszenie? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy u Świętego Augustyna, który pisze:
„Jeśli duch ludzkie wzniesie się ponad rzeczy ziemskie i ponad rozproszenie, to wówczas powoli scalając się w jedność nauczy się być sobą. I o tyle pełni stanie się jednością, o ile bardziej wznosił się będzie do niej przez pragnienie i poznanie, aż w końcu stanie się całkowicie niezmienny i dojdzie do owej prawdziwej jedynej niezmienności która jest w Bogu, by już bez wszelkiej zmienności odpoczywać na wieki znalazłszy się w sposób doskonały we wnętrzu Pana”.
Drogami wieczności, prowadzącymi do wewnętrznej tajemnicy wiecznego mieszkania Boga, są:
– Właściwa intencja wobec rzeczywistości wiecznych. Intencja wskazuje nam cel działania i cel drogi. Pisze o tym Święty Grzegorz: „Intencja zanim urzeczywistni się w działaniu, już kontempluje to, czego pragnie. Gdy intencja towarzyszy naszemu działaniu, wówczas każda czynność idzie za swoją intencją jakby za patrzącym okiem „(Zob. S. Gregorius, Moralia, dz.cyt. XXVII,c.12;PL 76,466B.).
Zatem droga intencji powinna poprzedzać inne drogi. „We wszystkich naszych działaniach powinniśmy pilnie pamiętać o naszej intencji, by duch nie pragnął w tym, co czyni, niczego, co jest zmienne. Niech cały zakotwicza się wieczności, Bo jeśli gmach naszego działania postawiony będzie poza fundamentem, to całe działanie może pójść na marne. Największe czyny stają się bezwartościowe, jeśli intencje naszych serc nie są ukierunkowane na wieczność” (S. Gregorius, Moralia, XII, co.61;PL75,1015D.).
Skoro mowa o intencji, warto zastanowić się nad tym, czym ona jest i z jaką władzą jest związana? W odpowiedzi na to pytanie możemy posłużyć się wypowiedzią św. Anzelma:”Wola jest władzą poruszającą samą siebie oraz wszystkie inne narządy i narzędzia, którymi się posługujemy i które są częścią nas, na przykład ręka, język, wzrok i inne tego rodzaju, lub które są poza nami, na przykład pióro do pisania, siekiera itp. Ponieważ Wola jest źródłem wszystkich świadomych poruszeń, a sama porusza się do upragnionego celu za pomocą swoich aktów, dlatego jej jedynie należy przypisać akt intencji we właściwym i zasadniczym sensie, nie wyłączając oczywiście działania rozumu, czyli kierującego umysłem. Pamiętaj więc, że taka intencja nie rodzi się bez pragnienia miłości. Im większa jest miłość celu, tym bardziej intencja pobudza do osiągnięcia go. To miłość więc pobudza do osiągnięcia upragnionego celu, a intencja kieruje i rozrządza wszystkim, dzięki czemu miłość może osiągnąć ten upragniony cel. Glossa do słów: „… W sidle, przez nich zastawionym „(Psalm 9,16), dodaje 'uwięzła ich noga, a nogą duszy jest miłość. Przez nią dusza jest poruszana w kierunku celu, jakby do kresu, do którego dąży, to znaczy do miłości dobrej lub złej i cieszy się, gdy dojdzie do niej kropka miłość zaś jest aktem woli'” (S. Anselmus, De concordia praescientiae et praedestinationis et gratisem Dei cum libero arbitrów,w.3,co.11.W: Opera omnia, es. F.S. Schmitt, I-VI Secovii-Romae-Edimburgi 1938-1961,II, 283.
Święty Grzegorz pisze: „Jak światłem ciała jest oko cielesne, przyświecające całemu ciało, tak dzięki intencji rozświetlane są drogi działania. Mówi bowiem Pan: '… I jak gdyby światło oświecało cię nowym blaskiem’ (Łk11,36) ( S. Gregorius, Moralia, XXVIII,co.30;PL76,855B.);
Jakie intencje są właściwie? U Hugona czytamy:” kiedy serce człowieka, najpierw przez miłość Bożą utrwalone w wieczności w umiłowaniu „tylko jednego” (Łukasz 10,42) zaczyna się rozpływać w ziemskich pragnieniach, wówczas staje się rozdarte na tyle części, ile jest rzeczy przez nie pożądanych. Zatem różnorodność pożądania, czyli miłość warunkuje różnorodność intencji „(Hugo, De arca, dz.cyt.,Prol.;PL 176,619). Natomiast święty Bernard wyjaśnia, że „jeśli kochający pożąda rzeczy brzydkich, intencja również będzie brzydka, szpecąc oblicza duszy czy ducha; jeśli zaś będzie pożądał czegoś, co jest szlachetne, to i szlachetną będzie jego intencja „. A ona również wymienia różne intencje w zależności od różnych przywiązaniu uczuciowych.
I tak, święty Bernard wyjaśnia, kiedy intencja jest przewrotna i niegodziwa. Chodzi tu o intencję, która ma swoje źródło w woli opanowanej zmysłowością lub w miłości zmysłowej, dążącej do celu przeciwnego celowi ostatecznemu i wiecznemu. Intencją taką kierują się ci, którzy korzystają ze złych przyjemności w rzeczach ziemskich, dla których Bogiem jest brzuch i którzy oddają się obżarstwu, by byli jeszcze bardziej zdolni do czynów rozwiązłości. Kierują się nią uparcie, trwając w miłości do rzeczy przemijających (S. Bernardos, Super Cantica, Sermo 40, dz.cyt.,II 25,11.).
Innym rodzajem złej intencji jest intencja obłudna i fałszywa, n.p. taka, która pochodzi z nieszczerej woli, dążącej do Boga pozornie, fałszywie, nieprawdziwie, ze względów ludzkich.
Niewłaściwą intencją jest także intencja kupiecka i wypaczona, n.p. taka, która pochodzi z małodusznej woli, zdążającej do Boga nie z powodu Niego, lecz z powodu potrzeb związanych z doczesnym życiem. Jest ona zwrócona ku sobie. I jako taka nie przystoi prawdziwym synom. „Syn, który ma poręczenie ducha Świętego, nie szuka ziemskiej nagrody ani zapłaty, lecz zachowuje prawo dziedzica”. Na takiej intencji pisze również święty Bernard: „jeśli intencja kieruje się do Boga wyłącznie z powodu potrzeb związanych z doczesnym życiem, chociaż nie jest wypaczoną z racji nieposiadania domieszki hipokryzji, to jednak z racji mało duszności nazywamy ją ciemną i raczej jest nie do przyjęcia dlatego iż nie szuka Boga z powodu Niego Samego”( S. Bernardus, Super Cantica, j.w.,25,27.).
Te trzy drogi, jako kręte i ziemskie, nie mogą być drogami wieczności.
Intencja właściwe istnieje wówczas, gdy Boga ma na względzie i z powodu niego wiąże się z dobrymi aktami. Jej źródłem nie jest Wola kierowana przez ducha, to znaczy rozpalona żarem bożej miłości. Pobudza ona swoim działaniem intencją do osiągnięcia wiecznego celu kieruje do Boga i nie zezwala jej trwać w czymś innym niż wiecznym Bogu. Znaczące w tej kwestii są słowa Orygenesa: „kto w swoim wnętrzu płonie świętym pragnieniem, gotów jest do spełnienia każdego dobrego czynu, gdyż w jego sercu, to znaczy w jego intencji nie ma nic, co mogłoby przeszkodzić żarliwemu pragnieniu Boga ( Origenes,dz.cyt.,34,230; Antol.,s.56).
– Staranne o nich rozmyślanie;
– Pełne miłości i uczucie w stosunku do nich, wzajemne ich objawienie, doświadczalny przedsmak tych rzeczywistości i ich bożopodobne działanie.
Koniecznie jest potrzebne nam to, by w jakiś niewypowiedziany sposób wyciszyło się wszelkie ludzkie pragnienie i zostało całkowicie przemienione w Wolę Bożą. W przeciwnym razie, jakżeż Bóg będzie mógł być we wszystkim.
Kościół jako komunia wierzących, ożywiana przez Ducha Świętego umożliwia nam wejście w doskonałą komunię i harmonię Najświętszej Trójcy. Przypomina nam o tym ojciec Święty Leon XIV, że jesteśmy powołani do pielgrzymowania i szerzenia tej wizji Kościoła.
” Jesteśmy powołani do pielgrzymowania i szerzenia wizji Kościoła jako komunii wierzących, ożywianej przez Ducha Świętego, który umożliwia nam wejście w doskonałą komunię i harmonię Najświętszej Trójcy”.