Nowy Rok to następna tajemnica naszego życia na tym świecie. Kolejny dar od Boga na realizację naszego powołania do świętości. I czas zrozumienia głębiej, kim jest drugi człowiek, człowiek potrzebujący- bliźni.
Drugi człowiek to dar miłości Chrystusa, wyzwanie dla naszej i wiary, i miłości, i powołania, i posłannictwa.
Drugi człowiek to mój brat, siostra- bliźni, z którym identyfikował się Chrystus, mówiąc: „Zaprawdę powiadam wam: Wszystko. co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”(Mt 25,40).
Drugi człowiek jest tym, którego powinniśmy kochać tak, jak Jezus nas ukochał ( por. Mt 22, 34-40).
Drugi człowiek jest sposobnością miłowania Boga.
Drugi człowiek to ten, który stoi przede mną; z jego powodu będziemy albo nagrodzeni albo oskarżeni(por. 25,31-46).
Drugi człowiek jest „przestrzenią życiową” naszej wiary, naszego życia albo też i śmierci, miłości lub nienawiści, służby lub panowania nad nim.
„Z perspektywy wiary, oświeceni przez Jezusa Chrystusa, napełnieni darami Ducha Świętego, możemy powiedzieć, że dla nas drugi człowiek to Jezus Chrystus! ( Matka Teresa, Lush GJERGII, s. 92).
Każdy człowiek ma swoją drogę w życiu i powinien nią iść. Wielu zastanawia się nad swoim powołaniem. Zastanawiała się także młoda Ganxhe Bojaxhiu, modliła się, pościła, szukała rady i pomocy u rodziców i przyjaciół. Pewnego dnia zapytała spowiednika: „Ojcze, jak mogę się dowiedzieć, czy Bóg mnie powołuje i do czego mnie powołuje?”. On jej odpowiedział: „Córko moja, z radości, ze szczęścia. Najlepszym sprawdzianem twojego powołania jest to, że jesteś szczęśliwa na myśl, że Bóg cię powołuje. Głęboka, prawdziwa radość jest jak busola, która wskazuje kierunek życia. Tak też trzeba się zachowywać, gdy droga nie jest jasna, a ścieżka jest trudna”.
Świadectwo Lorenca Antonio:”Ganxhe, przed podjęciej ostatecznej decyzji, czy zostać siostrą zakonną czy też nie, powiedziała do mnie: „Jadę do Letnicy na około dwa miesiące”. Był to rok 1927. Odprawiła tam rekolekcje, które powtórzyła tam jeszcze raz w roku 1928. Był tam także nasz chór i młodzież katolicka ze Skopje, jak również młodzież z innych parafii. Ganxhe czuła się tam bardzo dobrze, była spokojna, uśmiechnięta, powiedziałbym pełna entuzjazmu. W letnicy nic mi nie mówiła, ale zauważyłem, że coś się wydarzyło. Po powrocie do Skopje- o ile dobrze pamiętam, było to 20 sierpnia 1928 roku- zwierzyła mi się: Lorenc, albo jak mnie nazywała Lenci – wreszcie przed Matką Boską Czarnogórską podjęłam decyzję: pojadę na misje i poświęcę się całkowicie Bogu dla zbawienia dusz! W uroczystość Wniebowzięcia Maryi poprosiłam Matkę Boską Letnicką o Jej matczyne błogosławieństwo: Matko Boża, pomóż mi zrealizować plany i wolę Pana Boga, tak jak Ty to uczyniłaś. Towarzysz mi w czasie tej długiej i nieznanej podróży. Wyruszam z Tobą, moja Matko… Nie wiem, jakie będzie moje przyszłe życie, moja praca, moje posłannictwo. Bardzo pragnęłam poświęcić się muzyce… Wiesz dobrze, jak bardzo lubię muzykę, śpiew – i będę je nadal lubiła, śpiewając na cześć Pana. Lubiłam także literaturę, a szczególnie poezję…”.
Tutaj wyznała mi, że miała cały zeszyt zapisany wierszami…” Kto wie, czy będę mogła je nadal pisać czy czytać”- powiedziała mi. ” Chciałam być nauczycielką, mistrzynią, wychowywać młode pokolenia, poświęcić się pracy w szkole. Teraz, jak widzisz nie będę mogła zrealizować tych wszystkich pragnień… Jedno jest pewne i to mi wystarczy: wiem, że Pan mnie powołuje i to mi wystarczy: wiem, że Pan mnie powołuje, kocha mnie, prowadzi mnie ku powołaniu misyjnemu. Teraz jest to moją jedyną pewnością”. (Matka Teresa, Lush GJERGII, s.64-65) Kontynuuj czytanie
Nowy Rok
31 środa gru 2025
Posted in Tatusiu święć się Imię Twoje

