Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”. (J15,5)

W 2009 roku, dane mi było spotkać się  poraz drugi  z księdzem egzorcystą Janem Pałygą w Hodyszewie, w którym jest Sanktuarium Maryjne. Spotkanie bardzo różniło się od pierwszego.

Z rozmowy z nim  zapamiętałam tylko te słowa, które mu powiedziałam, że trwam w Jezusie, a on odpowiedział mi na to: „To wielka łaska

Spotkanie pierwsze wyglądało zupełne inaczej. Powiedział mi o tym, co wydarzy się w mojej przyszłości. I że martwi się o mnie, czy dotrzymam wierności, gdyż poznam  kogoś przez  Internet -mężczyznę o bardzo silnej osobowości, że takich jak on jest czterech w Polsce.

Moja reakcja na to była następująca: ja i jakiś mężczyzna-  to niemożliwe, ja taka nie jestem… Ksiądz Jan Pałyga powiedział mi wówczas o poczcie E- mail, że nic złego tam nie będzie, ale nie wolno mi się z nim fizycznie spotkać, bo to będzie koniec mojego małżeństwa. Wspomniał, że  mężczyzna z bardzo silną osobowością, gdy przytuli kobietę nawet wierzącą,  może  zrobić z nią, co   zechce. Powiedział mi też czego doświadczę, a czego wcześniej nie doświadczyłam. Trudno mi o tym pisać, bo ludziom, którzy tego nie doświadczyli,  wydawać się to może  niewiarygodne.

W  tymże samym roku poznałam człowieka, przepowiedzianego mi przez księdza Jana Pałygę. I nie miałam żadnych wątpliwości, że to ten mężczyzna, z którym nie wolno mi się fizycznie spotkać.  Uznałam, że taka jest Wola Boża i cieszyłam się z tego, jak bardzo Bóg się troszczy o mnie.

Bogu dzięki i chwała za wszystko.