Myśląc o Bogu


Myśląc o Bogu, czujemy się szczęśliwi,zachwyceni Jego obecnością w naszym życiu i wdzięczni za wszystko, co od Niego otrzymaliśmy. Dla nas modlitwa jest radością, bo mamy za Tatusia Wszechmogącego Boga, który jest źródłem wszelkiego dobra i naszą ogromną Pomocą.

Patrząc na życie przez pryzmat wiecznosci, pragniemy zawsze byc wierni Bogu we wszystkim, co robimy.

Widzi się inaczej

Chodzi o lekcje religii

O tym, jak radzą sobie w życiu osoby,
które uczęszczały na lekcje religii,
dając innym przykład swojej wiary w Pana Boga…

Chodzi mi o szkołę, w której przez  wiele lat pracowałam jako nauczycielka religii.
Lekcje religii były w niej dwie godziny w tygodniu z każdą klasą. Dodatkowo mialam pół etatu na wsi. 

Po jakimś czasie podjęłam decyzję o przeprowadzce… Szybko znalazłam pracę w katechezie w Warszawie, gdzie uczniowie mieli tylko jedną godzinę lekcji religii w tygodniu.

To, co mnie wówczas bardzo zaskoczyło, to duża różnica pomiędzy poziomem wiedzy religijnej dzieci z Warszawy a dzieci, które wcześniej uczyłam w szkołach, gdzie każda klasa miała dwie godziny lekcji religii tygodniowo.

Brak poziomu lub niski poziom wiedzy religijnej ma wypływ na podejmowanie życiowych decyzji, co nie jest bez znaczenia dla zachowania niepodległości i suwerenności ojczyzny.

Poznawanie Pana Boga jest bardzo potrzebne, by Go miłować z całej duszy, z całego serca, całym umysłem a bliżniego swego jak siebie samego.

Poznawanie Boga na lekcjach religii jest bardzo owocne dla zycia duchowego. Brak poznawania prowadzi do tego, że ktoś mówi, że jest niewierzący, nie uświadamiając sobie, że jest po prostu nieukiem, a nie czlowiekiem niewierzącym. Wspomnę przy tym, że kilka miesięcy temu dana mi była możliwość rozmowy z młodym czlowiekiem, na ulicy, który określił siebie jako ateistę, a na moje pytanie, czy wie coś o Mojżeszu, zastanawiał się przez chwilę, a potem odpowiedział, że nie może sobie przypomnieć, ale wie, że taki był. W ten sposób dał świadectwo swego nieuctwa czy to przyczyn niezależnych od siebie czy zależnych.

Tak czy inaczej nie korzystanie z możliwości poznawania Boga na lekcjach religii jest poważnym zaniedbaniem, a więc i grzechem. Sprzyjanie temu przez dorosłych to współudział w tym, co jest jest konsekwencją nie chodzenia na lekcje religii: np. pobyt w więzieniu z powodu nie poznania i nie uwzględniania Bozych przykazań na swojej drodze życia. Przykazania są jak znaki na drodze, aby trafić do celu. Celem jest Niebo, do którego unosi nas Eucharystia.

Dorośli powinni pomóc dzieciom, by nie tylko chodziły na lekcje religii, ale realizowały Boże przykazania kazdego dnia. Mamy wszyscy święcie postępować, co nie oznacza akceptacji na obrażanie Pana Boga przez słowa i czyny sprzeczne z Bożym Słowem.

Pomoc dzieciom to także popieranie lekcji religii w szkole. Dzieciom nie tylko nie należy ujmować tychże lekcji, ale wspierać ich w tym, aby były pobożne i wybierały zawsze to, co się Panu Bogu podoba. Bo Bóg ma być na pierwszym miejscu w całym naszym życiu. Bez Boga ani do proga.

Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to i lekcja religii powinna być priorytetem, najważniejszym przedmiotem dla osób wierzących.

Mamy więc radykalnie wybierać dobro. I dzielić się świadectwem  także podczas  Świąt Bożego Narodzenia. Mam tu na myśli to, abyśmy dawali świadectwo o tym, jak wielkie rzeczy uczynił Bóg dla nas w ciągu całego roku.

 

 

 
 

Ktokolwiek pragnie

„Jedyna broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo, jest różaniec”- powiedzial na łożu śmierci Kard. August Hlond. „Zwycięstwo — gdy przyjdzie — przyjdzie przez Maryję”.

Zdarza się, że ktoś mówi o sobie, że nie jest żadnym świętym i nie zamierza nim być. Jest to dużym grzechem przeciw cnocie męstwa. Ale dopóki człowiek żyje na tym świecie, ma szansę sie nawrócić. Pomaga w tym właściwa motywacja: nawrócenie się ze względu na Pana Boga, a nie na człowieka. I poznawanie Pana Boga, aby być bliżej Niego. Prowadzenie życia wewnętrznego, niezbędnego do osiągnięcia zbawienia. Dążenie do osiągnięcia cnót. Mam tu na myśli szczególnie cnotę męstwa, której rola brzmi następująco:

1) Przeciwstawić się trudnościom, napotykanym na drodze realizacji dobra;

2) Powstrzymywać się od porywczego i pochopnego ataku i kierować naszą wolę tak, abyśmy byli w stanie przypuścić atak, który ma szanse powodzenia.

3) Powstrzymać nas przed zuchwałym atakiem na kij i nakłonienie do ataku przemyślanego.

4) Dać nam nadzieję, gdy atak i zwycięstwo są możliwe, ale my w nie nie wierzymy. Potrzebujemy ufności, że może się udać, np. rzucić nałóg. Tę nadzieję wskrzesza w naszych sercach cnota męstwa.

5) Wzbudzić w nas nadzieję na osiągnięcie wielkiego celu, który z Bożą pomocą jest dla nas możliwy do osiągnięcia. Takim celem jest świętość. I niezależnie od tego, czy my zamierzamy być świętymi czy nie, to sam Pan Bóg zamierzył naszą świętość, i to On jest gwarantem jej możliwości. Nie ufać Mu i nie dążyć do świętości to duży grzech przeciw cnocie męstwa.

6) Rozbudzić w nas cnoty wielmożności czy hojności.
Chodzi o to, aby osiągnąć wielkie rzeczy, konieczne jest poświęcenie wielu środków – materialnych i niematerialnych. Musimy przeznaczyć na to sporo pieniędzy i jeszcze więcej czasu. Do tej pozytywnie rozumianej rozrzutnośći uzdalnia nas cnota męstwa.

7) Wzbudzić w nas wielkoduszność, szlachetność bądź dumę. Wielkoduszność jest pragnieniem słusznej czci płynącej z uznania naszej prawdziwej jakości, naszego prawdziwego dobra. Chodzi o coś, co w dawnych czasach nazywano dobrym imieniem, honorem czy po prostu szacunkiem. Chodzi więc o coś trwalszego i bardziej realnego niż najlepszy wizerunek.
Człowiek wielkoduszny chce zdobyć to wszystko od osób prawych, a nade wszystko od samego Boga. W oczach Bożych chce się jawić jako człowiek honorowy i szlachetny. Zatem wielkoduszność jest chęcią zdobycia chwały w oczach Bożych.

Taką jest cnota męstwa, jeśli działa w „ofensywie” i takie cnoty wzbudza w naszych sercach, jak powściągliwość,ufność w osiągnięcie celu, szlachetna rozrzutność środków dla realizacji wielkich celów i pragnienie dobrej sławy.

Potrzeba nadziei, o której pisał m.in. autor wiersza „Miejcie nadzieję – Adam Asnyk: „Miejcie odwagę!…Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska”.

Miejcie odwagę… Nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

W jakich cnotach możemy naśladować Najświętszą Maryję Pannę? Regułą dziesięciu cnót ewangelicznych Najświętszej Marii Panny jest naśladowanie Matki Bożej w Jej cnotach: czystości, roztropności, pokorze, wierze, pobożności, posłuszeństwie, ubóstwie, cierpliwości, miłości i boleści, czyli współczuciu z Chrystusem w Jego męce.
Maryja jest dla nas wzorem pod każdym względem.

Dążenie do wybitnej cnoty chrześcijańskiej,aby jako hufiec Maryi dobrze zorganizowany szerzyć królestwo Jej Syna na ziemi jest celem pracy Sodalicji Mariańskiej, która powstała dzięki oo.Jezuitom. Cel kongregacji łączy studia z pobożnością chrześcijańską„(Ks. Józef Niżnik, Świety Andrzej Bobola,Kraków 2016.,s.43-46). Wspomnę przy tym, że Sodalicję Mariańską ( stowarzyszenie religijne) założył ku czci Najświętszej Maryi Panny o. Jan Leunis, Flandryjczyk, w r. 1563. I on określił cel pracy.

Pierwsi członkowie Sodalicji Mariańskiej każdego wieczora schodzili się i dzielili w rozmowach dokonaniami minionego dnia, potem czynili rachunek sumienia i rozważali. Do ich obowiązków należało codzienne odmawianie różańca oraz cotygodniowa spowiedź i Komunia święta oraz odwiedzanie chorych w dni świąteczne, po nieszporach.(Por. Ks. Józef Niżnik, tamże, s.44)

Znany z tego, ze dojrzał wewnętrznie, jest Andrzej Bobola.
Ten, który 8 grudnia 1608 r. wstąpił do Sodalicji Mariańskiej.
Został kapłanem, szedł do ludzi, głosił miłość do Niepokalanej a owocem jego pracy były rozwijające się Sodalicje Mariańskie w placówkach, w których dane mu było przebywać.

Święty Andrzej Bobola to człowiek tak bardzo rozpalony miłością Bożą i bliźnich, że nie lękał się ani śmierci, ani cierpienia. Walczył, aby ratować prześladowanych przez schizmatyków przed wyrzeczeniem się wiary. Zawsze pragnął męczeństwa i nigdy nie tracił z pamięci słów Pana Jezusa: „Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie„.

Odszedł do Pana w dniu 16 maja 1657, w święto Wniebowstąpienia Pańskiego. Przed śmiercią nie wywoływało w nim trwogi schwytanie go w okolicy Janowa, ale raczej niebiańską radość. Padł ofiarą zapalczywych kozaków. Cierpiał straszliwe męki. Bito go po całym ciele, przywiązano do konia, wleczono aż do Janowa, zapytano na koniec, czy jest łacińskim księdzem. W odpowiedzi rzekł: „Jestem katolickim kapłanem. W tej wierze się urodziłem i w niej też chcę umrzeć. Wiara moja jest prawdziwa i do zbawienia prowadzi. Wy powinniście żałować i pokutę czynić, bo bez tego w waszych błędach zbawienia nie dostąpicie. Przyjmując moją wiarę, poznacie prawdziwego Boga i wybawicie dusze swoje”.

Słowa świętego Andrzeja Boboli wprawiły oprawców w tak wielką wściekłość, że wystawili go na najsroższe męki. Jak pisze papież Pius XII: „Powtórnie obity biczami, na wzór Chrystusa uwieńczony został dotkliwym spowiciem głowy, policzkami straszliwie sponiewierany i zakrzywioną szablą zraniony upadł. Niebawem wyrwano mu prawe oko, w różnych miejscach zdarto mu skórę, okrutnie przypiekając rany ogniem i nacierając je szorstką plecionką. I na tym nie koniec: obcięto mu uszy, nos i wargi, a język wyrwano przez otwór zrobiony w karku, ostrym szydłem ugodzono go w serce. Aż nareszcie niezłomny bohater około godziny trzeciej po południu, dobity cięciem miecza, doszedł do palmy męczeńskiej, zostawiając wspaniały obraz chrześcijańskiego męstwa”.

Ciało męczennika, pochowane w krypcie kościoła jezuitów w Pińsku,nigdy nie uległo rozkładowi. Stało się przedmiotem kultu religijnego.

Święty Andrzej Bobola oręduje za nami. Jest jednym z patronów Polski. W czasach komunizmu patronował Jasnogórskim Ślubom Narodu Polskiego, które zostały napisane przez Prymasa Tysiąclecia – kardynała Stefana Wyszyńskiego w dniu jego święta patronalnego 16 maja 1956 roku. I złożone
26 sierpnia, w trzechsetlecie Ślubów Lwowskich króla Jana II Kazimierza Wazy, którego autorstwo przypisuje się Świętemu Andrzejowi Boboli.
Mając na myśli Śluby Jasnogórskie, zachęcam także do ich realizowania.

Nawiązując zaś do pobożności Maryjnej we Franciszkańskim Zakonie Świeckich, jest w niej również naśladowanie Maryi w zachwyceniu się Bogiem, w zasłuchaniu się w Jego słowo, w zawierzeniu i oddaniu się Jezusowi, w otwarciu się na Ducha Świętego. Czymś oczywistym jest wierzyć, ufać, kochać i służyć jak Maryja. Mówić amen jak Maryja.

Matka Boża franciszkańska jest Niepokalana. Z Dzieciątkiem Jezus, ze Zbawicielem. Kult Niepokalanej Wszechpośredniczki szerzył Święty Maksymilian Kolbe.

❤️
KORONKA 10 CNÓT EWANGELICZNYCH NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
Ojcze nasz
Dziesięć razy Zdrowaś Maryjo
za każdym razem po słowach: Święta Maryjo, Matko Boża… wymieniając jedną cnotę w następującej kolejności:

Najczystsza,
Najroztropniejsza,
Najpokorniejsza,
Najwierniejsza,
Najpobożniejsza,
Najposłuszniejsza,
Najuboższa,
Najcierpliwsza,
Najmiłosierniejsza,
Najboleśniejsza,

…módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Prowadzący: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu.
Wszyscy: Jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

P. W poczęciu Twoim, Panno, Niepokalanaś była.
W. Módl się za nami do Boga Ojca, któregoś Syna porodziła.

P. Módlmy się. Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie i na mocy zasług przewidzianej śmierci Chrystusa zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy, daj nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków.
W. Amen.

P. Niepokalane Poczęcie Maryi Dziewicy.
W. Niech nam będzie zbawieniem i obroną.
❤️

Imię nie dla psa

W Polsce nie tylko reklamuje się produkty, ale i zwierzęta. Jak znaleźć klienta na pozbycie się psa?
Po pierwsze- wmówić ludziom, że pies to jest dziecko, które ma uczucia i umysł takie same jak człowiek, a nawet większe, bo nie powie żadnego złego słowa, a więc nie obrazi.
Po drugie – wmówić ludziom, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.

I co się dzieje? Dom znajdują psy, a człowiek często staje się bezdomnym. I nie wie, gdzie jest jego dom. Szuka przyjemności, które mogą zniszczyć mu życie.

I coraz więcej pojawia się takich wynaturzeń przez humanizację zwierząt ( uczłowieczenie zwierząt) i animalizację (zezwierzęcenie) ludzi.

Nie pozostaje to bez wpływu,
który rozchodzi się jak zaraza. I dom, jakim jest serce człowieka, staje się jaskinią zbójców. I nic dziwnego, że ciągły niepokój jest na świecie i trwają wojny bez końca. Bo brakuje pokoju w sercu. Nie takiego, jaki może dać świat. Świat, moda światowa, nie ma nic wspólnego z prawdziwym pokojem, którego doświadczają ludzie zachowujący przykazania Boże i czerpiący moc z Eucharystii, która jest żrodlem i szczytem chrześcijańskiego życia. Pokój mój daję wam nie tak, jak daje świat, Ja wam daję – powiedział Jezus.

Tymczasem niejeden człowiek zamiast się nawracać, upokorzyć, szuka chwały własnej, dla swoich pomysłów. Stąd rodzą się fałszywe ideologie i wynaturzenia, które prowadzą do piekła, a piekło istnieje naprawdę.

Zrzucanie zaś odpowiedzialności na innych
za swoje złe czyny, przyczynia się do jeszcze większej zatwardziałości serca.

Niejeden człowiek używa też światowych określeń w stosunku do człowieka. I zamiast zwracać się do człowieka po imieniu nazywa go
koteczkiem, kotkiem, pieseczkiem, żyrafką, żabką, kurką, nie licząc się z tym, że osoba tak określana może poczuć się bardzo nieszczęśliwa, zwłaszcza, gdy jest dzieckiem lub młodym człowiekiem, znającym swoją godność dziecka Bożego. Dziecka, które pamięta o pierwszej Osobie Boskiej – Tatusiu i pragnie, by się święciło Jego imię. Dziecka, które pamięta również o drugiej Osobie Boskiej – Panu Jezusie, który utożsamia się z człowiekiem. Dziecka, który pamięta także o Duchu świętym, który został nam dany.

Kto czuje się dzieckiem Bożym, ten nazywa Boga Tatusiem, a Jego dzieci imionami, a nie nazwami zwierząt. Jesteśmy po imieniu tylko z ludźmi, którzy są nam w jakiś sposób bliscy.
Zwracając się po imieniu wyrażamy bliską relację międzyosobową.

Dlaczego imię chrześcijanina jest bardzo ważne?
Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Katechiźmie Kościoła Katolickiego.

KKK 2156 Sakrament chrztu udzielany jest „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19). Podczas chrztu imię Pańskie uświęca człowieka i chrześcijanin otrzymuje swoje imię w Kościele. Może to być imię świętego, to znaczy ucznia Chrystusa, którego życie było przykładną wiernością swemu Panu. Święty patron jest wzorem miłości i zapewnia wstawiennictwo u Boga. „Imię chrzcielne” może także wyrażać tajemnicę lub cnotę chrześcijańską. „Rodzice, chrzestni i proboszcz powinni troszczyć się, by nie nadawać imienia obcego duchowi chrześcijańskiemu” (KPK, kan. 855).

KKK 2158 Bóg wzywa każdego po imieniu (Por. Iz 43, 1; J 10, 3). Imię każdego człowieka jest święte. Imię jest ikoną osoby. Domaga się szacunku ze względu na godność tego, kto je
nosi.
KKK 2159 Otrzymane imię pozostaje na zawsze. W Królestwie niebieskim zajaśnieje w pełnym blasku tajemniczy i niepowtarzalny charakter każdej osoby naznaczonej Bożym imieniem. „Zwycięzcy dam… biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto [je] otrzymuje” (Ap 2, 17). „A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach” (Ap 14, I).

Widzimy więc jak ważne jest imie. W związku z tym wspomnę jeszcze o kilkunastoletniej dziewczynce. O tym, jak bardzo wielkim cierpieniem dla niej było usłyszeć od kogoś, że jest żyrafą, gdyż była bardzo wysoka na swój dziecięcy wiek. Ona nie zaprzeczyła, ale poprosiła Pana Jezusa o pomoc. I jest obecnie osobą dorosłą niskiego wzrostu, najniższą z całej rodziny. Od dziecka uważała i nadal uważa, że imię jest dla ludzi, a nazwy dla psa.
Tą dziewczynką byłam ja. Moje imiona to Grażyna Maria. Jedna z córek tercjarzy nazywa mnie Mariettą, które jest zdrobnieniem imienia Maria w języku włoskim.

W kierunku zwycięskiej bramy

    "Bez wiary nie sposób podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi wierzyć, że Bóg jest i że wynagradza tych, ktòrzy Go szukają". Hbr11,6

Każdy chce być szczęśliwym. Ale jest tylko jedna droga, która nie kończy się przepaścią. Droga w kierunku zwycięskiej bramy. Bramą tą jest Jezus.

Każdy ma dokonać wyboru: czy podążać w kierunku zwycięskiej bramy? Jak wyjść z impasu ?
Odpowiedź mamy w Piśmie świętym. Psalmista ukazuje dwie drogi zycia: sprawiedliwego i występnego.
Kto podąża drogą sprawiedliwego nieustannie rozmyśla, rozważa Słowo Boże i jest jak drzewo, które przynosi obfite owoce.
Występny zaś to niekoniecznie jest ten, kto ma ciężkie przewinienia, ale ten, kto jest jak liść, który fruwa, pod naporem wiatru. Nie interesują go przykazania Boże, nie przejmuje się ludźmi, a tym bardziej Bogiem. Tworzy własne subiektywne reguły. Taki człowiek pozbawiony korzeni, szybko usycha.

Nie mamy więc wymyślać swoich własnych reguł, ale liczyć się z Bogiem, podejmować próbę zrozumienia człowieka, co daje ulgę przebaczenia i pojednania.

Mamy iść w kierunku zwycięskiej bramy. Mamy słuchać, przestrzegać Bożych przykazań. Taka jest Wola Boża.
A jaka jest nasza wolna wola?
Czy wybieramy drogę sprawiedliwego, a nie występnego, miotanego przez politykę, potrzeby i manipulacje innych, itp.?
W kazdej chwili musimy wybierać. Idąc drogą sprawiedliwego, cieszymy się Bożym błogosławieństwem.

Bez Boga ani do proga.
Wielu ludzi pogmatwało swoje życie przez brak relacji z Bogiem.

Każdy jednak może się nawrócić, uświadomić sobie, że Bóg istnieje. W tym miejscu wspomnę słowa wiersza pt.:”Chrystusie” Juliana Tuwima: „Jeszcze tak strasznie zapłaczę, że przez łzy Ciebie zobaczę, Chrystusie”.

Jezu ufam Tobie

Istnieje w Polsce plaga rozwodów. Każdy rozwód to jak milon przerwany na pół. Sprzyjają temu fałszywe informacje na temat alkoholu, sklepy monopolowe, zepsucie moralne, reklamowane jako normalność, kłamstwa na temat ludzi Kościoła rozsiewane w Polsce i na świecie. I mamy zamiast pokoju wojny, zamiast normalnych cen w sklepach drożyznę, itp. I dziwimy się, że tak jest, a są i tacy, którzy obwiniając za ten stan rzeczy PIS, zamieszczają banery w stylu: PIS to drożyzna, zapominając jak to było za rządów obecnej opozycji, kiedy brakowało podstawowych środków do zycia. I co nam z tego wszystkiego wychodzi?

Pytanie:
Jak będzie wyglądał świat za kilkadziesiąt lat, kiedy młodzi ludzie już będą w starszym wieku? Jakie bedą wówczas rodziny? Czy bedą powołania do kapłaństwa, jeśli rodziny zostaną zniszczone przez kłamstwa na temat kapłanów? Czy Polska będzie Polsķą czy zginie w wyniku pijaństwa i narkotyków? Szatan nie ma urlopu. Jego wymysłem są rozwody i inne złe rzeczy, a ostatnio oczernianie świętego Jana Pawła II.

Mam nadzieję wbrew nadziei, że wszystko się zmieni na lepsze, jeśli będziemy się więcej modlić…

Kontakty międzyludzkie


„Największą chorobą dzisiejszych czasów nie jest rak czy też trąd, ale obojętność, brak zainteresowania”. ( Matka Teresa z Kalkuty) W dzisiejszym świecie z jednej strony jest nowoczesność, z drugiej egoizm, marnotrawstwo, konsumpcja, wyścig zbrojeń, które przyczyniają się do zła wynikającego z dobrobytu: samotności, rozwodów, aborcji, alkoholizmu, narkomanii, AIDS, niemoralnego postępowania.
Wielu ludzi doświadcza stanów całkowitej samotności, także w rodzinie. Nie mają oni dla siebie czasu: zamiast kochać i interesować się sprawami innych osób, zamykają się w sobie, myśląc tylko o sobie i swoich sprawach, budując w ten sposób mur izolacji i odosobnienia.
Matka Teresa mówi na ten temat: ” Współcześnie wielu ludzi pozbawionych jest kontaktów międzyludzkich, a są one właśnie tym, czego najbardziej im potrzeba… Rodzina, która się modli wspólnie, pozostaje i żyje że sobą w jedności. Owocem modlitwy jest wiara, owocem wiary jest miłość,owocem miłości jest wzajemna służba…”. Kontynuuj czytanie

Być wolnym


Tak szybko mija czas. A my żeśmy jeszcze nic nie zrobili. Tyle zadań mamy przed sobą. Ale jest sposób na rozwiązanie tego problemu. Ustalić plan na następny dzień. Głęboko przemyślany, teologicznie uzasadniony i przemodlony. Iść pod prąd! Postanowienia. ” Wchodźcie przez ciasną brąmę, bo przestronna i szeroka ta, która wiedzie do zguby, a wiele jest tych, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga do życia! Nieliczni są ci, którzy ją znajdują”( Mt 7, 13-14). Szeroką jest bramą jest promowana dzisiejsza moda, pod władzą „księcia tego świata”:pieniądze, władza, „wolna miłość”,przyjemność, kariera. Za taką modą idzie świat.

My nie jesteśmy z tego świata.
Podejmujemy dobre postanowienia, takie jak:
A) Dbanie o czystość serca poprzez środki, dzięki ktorym wzrastamy w łasce, którymi są: regularne przystępowanie do sakramentów Pokuty (raz na miesiąc, ale lepiej częściej) i Eucharystii ( jak najczęściej, najlepiej codziennie), Słowo Boże, koronkę do Milosierdzia Bozego, modlitwę różancową oraz post.
Dobrze jest zapisać się do wspólnoty, gdzie oprócz modlitwy będzie formacja duchowa.
B) Unikanie okazji do grzechu
-Ubieranie się tak, by nie wzbudzać pożądliwych myśli u chłopaków.
-Unikanie muzyki, filmów, czasopism, kabaretów i żartów z nieczystym podtekstem.
– Rezygnowanie z tego, co nas pobudza do grzechu nieczystości.
– Co sie tyczy spotkań dziewczyny z chłopakiem, rezygnowanie z przebywania w zamkniętym pokoju.
– Unikanie długich pocałunków, gdyż to jest preludium do grzechu, prowadzi do namiętności i zarezerwowane jest dla małżeństwa.
C) Nie uleganie modzie na nieczystość.
Promowanie czystości.
W księdze Pieśni nad Pieśniami, Oblubieniec tak mówi do swojej „, (ukryta)W zagłębieniach skały(…)”(Pnp 2,14)I potem „Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienica (Pnp 4,12). Niech mężczyźni zechcą odkrywać w kobietach, jakimi my jesteśmy, duchowe piękno, a potem cielesne, bo ono nie trwa wiecznie, a dzięki pielęgnowaniu naszej duszy, zawsze będziemy piękne.
Najbardziej kobiecy strój to: sukienka lub spódnica. Nic więc dziwnego, że panny młode mają suknię ślubną, a nie spodnie ślubne, które pokazują nasze kształty, zwłaszcza tak dopięte, że widać każdy mięsień, który się rusza.

W związku z tym wczoraj zadzwonił do mnie pewien bardzo pobożny mężczyzna,który był zbulwersowany postępowaniem młodej mężatki, która weszła do sklepu w obcisłych spodniach. Było mu trudno to znieść, bo kobieta, i to mężatka prowokowała go swoim ubiorem do grzechu seksualnego. Podzielił się ze mną refleksją, że później taka kobieta ma pretensję, że została zgwałcona. Nie zwrócił jej uwagi, gdyż obawiał się propozycji do grzechu z jej strony. A on patrzy na to, jakie jest wnętrze kobiety, a nie na wygląd zewnętrzny, który przemija.

Wiedzmy, że o spodnie walczyły feministki, by być równe mężczyznom, a nie dotarło do ich świadomości, że właśnie przez źle pojętą równość kobiety są postrzegane jako obiekt pożądania. Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo nasz ubiór i zachowanie może działać na mężczyzn. Odkryte dekolty, plecy, uda… Nie jesteśmy niewinne, gdy tak się ubieramy lub nie upominamy innych, będąc rodzicem, nauczycielem, czy kolegą…Chodzi o grzech cudzy. Katechizm Kościoła Katolickiego definiuje grzech cudzy jako grzech, w którym współdziałamy, między innymi uczestnicząc w nim bezpośrednio, pochwalając lub aprobując go, a także chroniąc tego, który popełnia zło (KKK 1868). Kobiety usprawiedliwiają się wygodą. Ale pamiętajmy: dobro wymaga ofiary.

Od wieków ciało kobiety było zakryte i chronione. Obecnie „normy społeczne” próbują wytępić wstyd poprzez „plażę” na ulicach, w szkołach, na reklamach. Potrzeba ciągłego nawracania się i szukania prawdy. Najprostszym argumentem na wszystkie dyskusje jest Maryja. Jak ona ubierałaby sie w naszych czasach. Dlaczego ludzie ulegają modzie? Z róznych powodów. Nie chcę ich tu wymieniać. Co sie tyczy pływania, dobrym rozwiazaniem byłyby osobne miejsca do pływania dla mężczyzn i dla kobiet oraz koszulki kąpielowe i spodenki kąpielowe do kolan.

D) Ubiór w Kościele
ŚW. Ojciec Pio- jak wspomina Cleonice Morcaldi – „walczył z gorszącą modą, wyrzucał z konfesjonału kobiety w krótkich spódniczkach, nie pozwalał ucałować ręki.( C.Morcaldi, Moje życie w bliskości Ojca Pio.Tajemny dziennik duchowy, Serafin, Kraków, 2015, s.232)
E) Promowanie pięknej miłości
Kształtowanie pięknej miłości zaczyna się od dzieciństwa. Zadanie to jest powierzone rodzicom, nauczycielim, wychowawcom, katechetom. A jak? Zwracać uwagę na skromny ubiór, np. by spódnica nie była za krótka. By uczyć tego dzieci, musi być czysta miłość w małżeństwie. Nie tylko wierna, ale i czysta, umiejąca zakładać hamulce, gdy trzeba, zgodnie z Bożymi prawami, prosta i Boża. Z czystej miłości spłynie POKÓJ na nasz dom, czysty duch naszego domu będzie promieniował czystością naszej miłości i niewinnoscią dzieci. Miłujmy się tak, by Jezus mógł być zawsze między nami. ( Por. Dialogi, Rodzina Serca Miłości Ukrzyzowanej, 2954; Agnieszki Beszłej, Czas Maryi Czas na czystość, str.57)

Serce nie pozwala milczeć, pragnie dzielić się refleksją na temat czystości, która rodzi się z czytania duchowych lektur, wspólnych spotkań, modlitw, słuchania konferencji, homilii, przemówień, patrzenia z bliskimi na życie Piotra naszych czasow. Pragnie dawać świadectwo wiary. Wiara żywa, dojrzała, rodzi dobre uczynki.

Bywa, że otrzymuję tak dużo telefonów, że nie wyrabiam się z pisaniem i z innymi sprawami. Dzień jest tak krótki. Ale nie narzekam. Jestem szczęśliwa, bo czuję się bardzo dobrze przy Bogu. Mam do Niego zaufanie takie, jak dziecko do swojego Tatusia. Nie zamartwiam się, jeśli coś mi się nie uda. Codziennie się uczę. Wyciągam wnioski z każdej sytuacji, z każdego wydarzenia. I pragnę nieść miłość tam, gdzie panuje nienawiść.

Wniosek z minionego dnia: Bóg pozwolil mi odczuć swoją hojność.
W planie na kolejny dzień mam temat do rozważań na podstawie wybranej lektury duchowej. Tym razem z książki pt. Adama Szustaka OP „Przedkawowy pandowo-filozoficzno-śmieszno- filmowy codziennik motywacyjny”.
Jest w nim zdanie świętego Ignacego Loyoli: „Wybierz teraz to, co chciałbyś wybrać w chwili śmierci” (s.522). I zdanie św. Franciszka z Asyżu: Orzeł lata bardzo wysoko, ale jeśli położyć mu ciężar na skrzydłach, nie będzie już mógł się wznosić. I tak ciężar rzeczy doczesnych nie pozwala człowiekowi wznieść się ku górze „. ( str.518).

Autor przypomina o Franciszku, który wie, że „jesteśmy orłami, czyli zostaliśmy stworzeni przez Boga do tego, żeby być pięknymi i majestatecznymi, by wysoko latać w przestworzach i być panami, królami nieba”. Św. Franciszek z Asyżu, żyjący ubogo, wiedział, że nasza wielkość nie leży w dobrach materialnych i skarbach świata doczesnego.

Dobra materialne są ciężarem. Szatan dąży do tego, by przywiązywać nas do rzeczy i pragnień związanych z posiadaniem.

Nas niewolą nie tyle bogactwa materialne, ile pragnienia ich posiadania. I o tym mówił św. Franciszek, że są takie rzeczy doczesne, które same w sobie nie są złe, ale jeśli pozwolimy im się zagarnąć, to sprawiają, że te orły, którymi jesteśmy, nie mogą polecieć i są uziemnione.

Pomyślmy o tych rzeczach, które nas wiążą. Może nie są złe, ale w naszym życiu sprawiają, że nie jesteśmy w stanie się od nich oderwać i tylko cały czas ich pragniemy, kombinujemy, jak je zdobyć. Zostawmy to w końcu. Zróbmy sobie post od tego. Nie bądźmy niewolnikami rzeczy doczesnych.

Dobrze wykorzystać czas

Polecane

Chodzi o świętość

Czas ucieka, wieczność czeka. Dobry Bóg daje nam jeszcze szansę, byśmy dobrze wykorzystali czas. W związku z tym niezmiernie ważne wydają się nam dobre postanowienia i modlitwa o świętość.

Możemy wyobrazić sobie, jak postępowali święci, np. św. Ignacy Loyola. Św. Ignacy Loyola myślał sobie:

Skoro św. Dominik i św. Franciszek dokonali tak wielkich rzeczy dla Boga, dlaczego i ja nie miałbym podobnych dokonać?

I z Bożą pomocą tak się stało. Ale zanim dokonał wielkich rzeczy dla Boga, zanim został założycielem Towarzystwa Jezusowego i jednym z patronów Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, które w swej historii korzystało z duchowości ignacjańskiej, uczynił postanowienie całkowitej przynależności do Jezusa. Zerwał ze swoim grzesznym życiem. Swój rycerski strój dał żebrakowi i w jego zgrzebnej sukni pieszo poszedł do sanktuarium Matki Bożej w Montserrat, gdzie czuwał przez całą noc i otrzymał dozgonną łaskę całkowitej wolności od pokus cielesnych. Następnie udał się do Manresy, zamieszkał w szpitalu i posługiwał chorym a w wolnych chwilach oddawał się osobistej modlitwie.


Święta Siostra Faustyna w swym „Dzienniczku” dwa razy wspomina tego Świętego, gdy pisze o jego radach przy zachowaniu ślubu posłuszeństwa oraz o wizji, którą miała w 1935 roku:

„Dzień św. Ignacego. Modliłam się gorąco do tego Świętego, robiąc mu wyrzuty, jak może patrzeć na mnie, a nie przyjść mi z pomocą w tak ważnych sprawach, to jest w spełnieniu woli Bożej. Mówiłam do tego Świętego: Ty, Patronie nasz, któryś był zapalony żarem miłości i gorliwości o większą chwałę Bożą, proszę cię pokornie, dopomóż mi w spełnieniu zamiarów Bożych. Było to w czasie Mszy świętej. – Wtem ujrzałam, po lewej stronie ołtarza św. Ignacego z dużą księgą w ręku, który mi rzekł te słowa: «Córko moja, nie jestem obojętny na sprawę twoją, reguła ta da się zastosować i w tym Zgromadzeniu». Wskazując ręką na księgę, znikł. Ucieszyłam się niezmiernie tym, jak bardzo święci o nas myślą i jak ścisła łączność jest z nimi. O dobroci Boża, jak piękny jest świat wewnętrzny, że już tu na ziemi obcujemy ze świętymi. Cały dzień odczuwałam bliskość tego drogiego mi Patrona.

Także Święty Franciszek z Asyżu, zanim został świętym przeżył głębokie nawrócenie. Zapragnął żyć według Ewangelii i głosić nawrócenie i pokutę. Dla Świętego Franciszka z Asyżu Ewangelia była słowem skierowanym do niego przez Chrystusa. Jego odpowiedzią były starania, aby jak najlepiej realizować je w swoim życiu. Pisze o tym M. J. Cygan: „Franciszek naśladował Chrystusa w sposób najdoskonalszy w całym jego życiu i dzięki temu stał się Jego wiernym wizerunkiem. Odpowiadając, jak najwierniej na wezwanie Ewangelii, osiągnął stopień doskonałego oderwania się od świata i stał się miłośnikiem Zbawiciela Ukrzyżowanego. /…/ Postawa życiowa Franciszka to duch seraficki, obejmujący wszystkie cnoty ewangeliczne praktykowane w stopniu heroicznym” /cyt. za: M. Cygan, Św. Franciszek z Asyżu w pismach Honorata Koźmińskiego, w: SF t. 2, dz. cyt., s. 96/.

Święty Franciszek z Asyżu żył według Ewangelii. Ewangelia stała się formą jego życia. Odegrała decydującą rolę w procesie kształtowania oraz realizowania powołania.

Po swoim nawróceniu św. Franciszek przyciągnął innych do tej formy dążenia ku doskonałości ewangelicznej. Powstała więc reguła, którą Zakonodawca nazywał rdzeniem Ewangelii, drogą doskonałości.

Św. Franciszek poznawał teksty natchnione głównie z liturgii i ksiąg liturgicznych, które ze względu na fragmentaryczność przybierały formę nakazów. Traktował je jako konkretne polecenia, skierowane przez Boga do słuchających słów Pańskich. Takie miał podejście do Ewangelii, które przybierało niemalże formę systemu zasad postępowania, który należy dosłownie realizować swoim życiem.

O takim traktowaniu Ewangelii mogą świadczyć przykłady odczytywania woli Bożej z kart Pisma św. o stygmatyzacji, czy śmierci Franciszka.

Św. Franciszek naśladował Jezusa pokornego i ubogiego. Dla wielu jego naśladowców był to i jest program ich życia.

W związku ze skutecznością modlitw do świętych, np. do św. Ignacego Loyoli przytoczę poniżej przykład.
Ignacy Loyola znany jest również z tego, że jest patronem matek w błogosławionym stanie. Znany był również pewnej kobiecie, która nosiła pod swoim serduszkiem dzieciątko i codziennie przez dziewięć miesięcy modliła się do Niego o szczęśliwe rozwiązanie. I urodziła syna. Jakaż była zdziwiona, gdy po wielu latach przyjechała do syna w odwiedziny do zakonu i zobaczyła obraz wiszący na ścianie ukazujący postać św. Ignacego Loyoli. Zdziwiona zapytała go: Co robi tutaj ten święty patron od matek w błogosławionym stanie. Ja się do niego codziennie modliłam… Syn odpowiedział: To jest nasz założyciel.

Św. Franciszkiem zachwycona byłam już w młodości. Planowałam, ze jeśli będę matką to mój syn będzie miał na imię Franciszek.
Pewnego dnia otrzymałam od księdza obrazek ukazujacy św. Franciszka i odczułam więź ze św. Franciszkiem. Bardzo dużo mu zawdzięczam. Wymodlił dla mnie powołanie do trzeciego zakonu.

Myśląc o świętości nie mogę pominąć Najświętszej Maryji i św. Józefa. W związku z tym polecam modlitwę: Św. Maryjo i św. Józefie, kocham Was, ratujcie dusze.

Co się tyczy pokoju w ojczyźnie i na świecie polecam modlitwę Pod Twoją obronę. Zanim wybuchła druga wojna światowa, Elżbieta Sabina Strękowska jako kilkunastoletnie dziecko usłyszała od Maryji we śnie, żeby powiedzieć ludziom, że idzie wojna, i żeby ludzie odmawiali modlitwę Pod Twoją obronę.
Elżbieta powiadomiła ludzi, ale trudno im było uwierzyć. I nawet wówczas, gdy za kilka dni zaczęła się strzelanina, to mówili, że to manewry. A jednak rozpoczęła się druga wojna światowa. Elżbieta ją przeżyła. Za jakiś czas wyszła za mąż i urodziła pięcioro dzieci, a ja jestem czwartym jej dzieckiem, bardzo wdzięcznym Bogu za jej piękne życie.


Na zdjęciu: Elżbieta Sabina Wilkowojska(z domu Strękowska).

Przejdź do paska narzędzi