Zachowywać się roztropnie

Człowiek roztropny przemawia swoimi czynami, a jego decyzje mówią więcej niż słowa. Mam tu na myśli różne aspekty roztropności. Człowiek roztropny czyta Słowo Boże i umie rozeznawać w nim swoje życie. Nie ulega wątpliwości, że Józef znał Pisma i potrafił znaleźć w nich odpowiedzi na trudne pytania. W proroctwie „Oto Panna pocznie i porodzi Syna”( Iz 7,14), zobaczył życie Maryi, Jej powołanie i swoją własną misję: bycie jej opiekunem i obrońcą. Te słowa były dla niego światłem w ciemności. Pomogły mu podjąć właściwą decyzję: przyjąć Maryję do siebie i zaufać Bożemu planowi.

Aby stawać się roztropnymi, musimy być jak święci – ludzie Słowa Bożego, czyli takimi, którzy nie tylko czytają Biblię, znają ją, ale szukają w niej życiowych drogowskazów. Regularny kontakt ze Słowem Bożym to jeden z najważniejszych sposobów budowania w sobie roztropności. Bowiem w Słowie Bożym znajdujemy mądrość, światło i siłę, aby podejmować właściwe decyzje. Dlatego tak ważne jest czytanie i rozważanie Pisma świętego w naszych rodzinach, traktowanie jego jako duchowego fundamentu naszego życia. Powinniśmy jako rodzice i nauczyciele od najmłodszych mówić o tym swoim dzieciom, przyzwyczajać je do obcowania ze Słowem Bożym jako źródłem, wiedzy o Bogu oraz skarbnicą mądrości i roztropności. O tym powinni mówić uczniom nauczyciele języka polskiego. Wspomnę przy tym moją nauczycielkę ze szkoły podstawowej- młodą, ale mądrą- p. Barbarę Szymanowską, która powiedziała nam, swoim uczniom, jak ważne miejsce w jej życiu zajmuje Pismo święte jako najważniejsza dla niej księga. Księga, które zajmuje także specjalne miejsce w jej pokoju- na ołtarzu.
Trzeba więc najpierw robić to, co konieczne, potem, co możliwe, a zobaczymy, że to, co jest niemożliwe staje się możliwe.

Wyobrażmy sobie jeszcze inną sytuację o mądrości i roztropności w codziennym życiu jak również o przygotowaniu na spotkanie z Bogiem. Mam tu na myśli przypowieść Jezusa o pannach roztropnych i nierozsądnych (Mt25,1-13). Panny roztropne uosabiają mądrość, odpowiedzialność i duchową gotowość. Ich przeciwieństwem są panny nierozsądne. które mają inne podejście do życia: brak troski o to, co najważniejsze, zapomniały o celu i były nieprzygotowane. To właśnie roztropność przyczyniła się ostatecznie do tego, że panny mądre weszły na ucztę zbawionych.

Oliwa, o której mowa w przypowieści, to obraz duchowego bogactwa, które zdobywamy dzięki codziennemu czytaniu Słowa Bożego, karmieniu się nim. Jeśli czytamy Biblię, napełniamy swoją lampę „oliwą roztropności”, której nie zabraknie nam w trudnych chwilach życia. To Słowo Boże pozwala odnaleźć roztropne rozwiązania, zobaczyć wyjście z najtrudniejszych sytuacji, zaakceptować sens naszych bolesnych czy niezrozumiałych doświadczeń.

Czy wystarczy usłyszeć Słowo Boże tylko raz w tygodniu podczas Mszy świętej? Niestety, raz w tygodniu nie wystarczy usłyszeć Słowo Boże. Potrzeba nam stałego kontaktu z Panem Bogiem, aby utrzymać płomień naszej wiary. Potrzeba nam regularnie się karmić Słowem Bożym, aby nasza lampa życia pozostawała pełna oliwy, oświetlała mroki codzienności i pozwoliła cierpliwie czekać na przyjście Pana. Panny roztropne przez swoje życie przypominają nam o tym, co najważniejsze. Jak ważne jest każda inwestycja w duchową mądrość.

Ojcowie pustyni niosą nam bardzo ważną wskazówkę: „Jeśli masz serce, które szuka mądrości, znajdziesz rozwiązanie w każdej trudności”. W tych słowach przypominają nam, że roztropność to coś więcej niż praktyczna mądrość – To zdolność widzenia rzeczywistości w Bożym świetle. Roztropność karmiona Słowem Bożym, pozwala nam dostrzec Boży plan w każdej sytuacji i odnosić się do Słowa Bożego jako ostatecznego autorytetu; widzieć rzeczywistość wyraźnie, unikać błędów i prowadzić życie w harmonii z Wolą Bożą ( Zob. O. Paweł Silnik, Józef, s.50). Dlatego powinniśmy naśladować świętych, którzy w ciszy i wierności Słowu Bożemu potrafili znaleźć odpowiedź na życiowe wyzwanie.

Czy nie mamy w sobie zasobu naturalnej roztropności zdobywanej przez doświadczenia obserwacje, relacje a nawet cierpienie? Oczywiście, że mamy pewny zasób ludzkiej roztropności, ale ona rzadko jest wystarczająca. W takich sytuacjach Słowo Boże to dla nas niezastąpiony Przewodnik.

Święci przypominają nam, że roztropność jest zdolnością do porządkowania wszystkiego w świetle celu. Celu zarówno długofalowego jak i ostatecznego. Ważne jest, abyśmy wiedzieli, co jest celem naszego życia, ponieważ mając go stale na uwadze, łatwiej go osiągnąć.

Wagę roztropności podkreśla także Katechizm Kościoła Katolickiego: „Roztropność uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia”. (KKK 1835) Dla świętych ostatecznym celem życia było życie wieczne w niebie. Organizowali swoje życie, mając w pamięci ten cel i wg niego osądzali swoje poczynania. Tak właśnie żyli święci, którzy swoje decyzje podporządkowali Bożemu dziełu zbawienia ludzkości.

Jest wielu świętych, którym przyświecał cel ostateczny:
– Św. Józef, który wyróżniał się cnotliwym życiem do tego stopnia, że na kartach NT jako pierwszy z ludzi nazwany jest sprawiedliwym ( Zob. O. Paweł Silnik, Józef, s.59).
– Małgorzata Maria Alacoque, która miała tylko jedno pragnienie: upodobnić się do cierpiącego Chrystusa. Rzucając się na kolana u stóp swego krucyfiksu, mówiła: „O mój drogi Zbawicielu, jakże byłabym szczęśliwa, gdybyś chciał mnie naznaczyć stygmatami Twych cierpień!”. Tak było jeszcze przed wstąpieniem do zakonu kontemplacyjnego.
W zakonie Zbawiciel dał jej łaskę zrozumienia powołania, by przyczyniała się do zbawienia grzeszników. Co może dla tego celu uczynić? „Przebłagać Jego obrażoną sprawiedliwość przez złożenie ofiary”( Ks. Raoul Plus SJ, Szaleństwo krzyża,s. 118).

Małgorzata Maria Alacoque poznała, jaki jest cel jej życia: pokuta za grzeszników i upodobnienie się do Oblubieńca swej duszy.
„Moja córko, czy chcesz oddać mi twe serce, by w nim znalazła spoczynek ma miłość pełna cierpień, którą wszyscy gardzą?” A w innym momencie: „Spójrz, jak mnie traktuje dusza, do której zstąpiłem. Chcę…żebyś przypadła do moich stóp, skoro zejdę do ciebie, żebyś złożyła godne zadośćuczynienie memu Sercu, oddając w tym celu mojemu Ojcu krwawą ofiarę krzyża i całą swoją istotę…” ( Ks. Raoul Plus SJ, Szaleństwo krzyża, s. 118).

Przed jej profesją Zbawiciel dał jej łaskę, czego od niej oczekuje.
„Pamiętaj, że masz poślubić Boga Ukrzyżowanego, oto dlaczego powinnaś być do Niego podobna przez rozstanie się ze wszystkimi radościami życia, w każdej bowiem będzie dla ciebie ukryty krzyż”.

W czasie rekolekcji otrzymuje więcej światła i zachodzi w niej zmiana: Małgorzata nie może już przeżyć ani minuty bez cierpienia. Do tego stopnia wzmaga się w niej urok krzyża.
„Rana mojego Serca to twoje obecne i wieczne mieszkanie; bądź odtąd głucha, niema, niewidząca i nieczuła na wszystkie sprawy ziemskie”. ( Ks. Raoul Plus SJ, Szaleństwo krzyża, s. 119).

Formułę swojej profesji podpisała własną krwią: „Małgorzata Maria zmarła dla świata” i dodała poniżej: „Wszystko z Boga, nic ze mnie, wszystko do Boga, nic do mnie, wszystko dla Boga, nic dla mnie”.

Wkrótce Zbawiciel odkrywa jej swoją świętość: świętość sprawiedliwości i świętość miłości. Odtąd Małgorzata doświadcza rytmicznego falowania: to przygniata ją sprawiedliwość, to rozpala miłość; zdarza się, że unicestwia ją widok niezliczonych grzechów, to wpada w zachwyt na widok miłosierdzia.

Możemy sobie wyobrazić, jak bardzo zmagała się ze świętością sprawiedliwości.
Pewnego dnia pogrążona była w kontemplacji Chrystusa w ogrodzie Getsemani.
„Tu cierpiałem wewnętrznie więcej niż w ciągu całej mej męki, czułem się opuszczony przez wszystko, przez niebo i ziemię, obarczony grzechami całego społeczeństwa”.
Zbawiciel dodał:
„Moja sprawiedliwość jest obrażana i gotować zsyłać ciężkie kary, jeśli nie będą czynili pokuty”.
Co zrobić? Zbawiciel nakazuje Małgorzacie – ofiarować Ojcu siebie samą i ofiarować Jego, Jezusa, za odkupienie świata: „przedstawiając mnie zawsze Mojemu Ojcu jako ofiarę miłości za grzechy, czyniąc ze mnie szaniec między Jego sprawiedliwością i grzesznikami, by uprosić dla nich miłosierdzie”( Ks. Raoul Plus SJ, Szaleństwo krzyża, s. 120).

Tak więc zawsze najpierw powinniśmy robić to, co konieczne, potem to, co możliwie, a niemożliwe stanie się możliwe. Zawsze powinniśmy za punkt odniesienia przyjmować Słowo Boże. Ono pozwala nam patrzeć na życie przez pryzmat Bożych planów, a nie naszych ludzkich emocji. Święty Antoni powiedział: „Najdokładniejsza między cnotami jest roztropność. Ona jest tym okiem, o którym mówi Chrystus, i tym światłem wewnętrznym, co oświeca człowieka”( Por.Mt6, 22-23).

Zaplanuj swoje życie


„Podobnie jak kapłan wystawia w monstrancji Najświętszy Sakrament, możesz codziennie rano wystawić Jezusa w monstrancji swojej duszy i adorować Go w ciągu dnia, uwielbiać Go, dziękować Mu i prosić Go o wszystko, czego ci potrzeba”.
Wilfrid Stinissen OCD

Bóg nas nigdy nie zawiedzie, gdy podejmujemy się zaplanowania swojego życia. Na podstawie tego, co On nam objawił.

Mój plan skierowany do „Ty”:

Ty wiesz, że Cię kocham.

Ty jesteś ze Mną a ja z Tobą.

Ty podtrzymujesz mnie przy życiu na tym ziemskim padole, choć lepiej byłoby dla mnie odejść z tego świata do Ciebie, ale moje życie na ziemi jest korzystniejsze dla ludzi.

Ty dajesz mi zawsze więcej niż potrzebuję.

Ty uzdalniasz mnie do ofiarnej miłości, która sprawia, że nie ulegam pokusom zapatrzenia się w siebie.

Ty kierujesz mną, bym szukała we wszystkim Twojej chwały.

Ty sprawiasz, ze z miłości do Ciebie wynika kolejny krok:
miłość do samego siebie i drugiego człowieka.

Ty zawsze otwierasz na drugiego, na „Ty”.

Ty sprawiasz, bym szukała nieustannie nowych sposobów na to, aby pozwolić ogarnąć miłości całe moje wnętrze, abym oddziaływała w ten sposób na ludzką historię, uczestnicząc w powtórnym stwarzaniu świata, pisząc kolejne karty złotymi zgłoskami w księdze historii zbawienia.

Tak mi dopomóż Boże. Amen.

Zatrzymać się z Chrystusem

„Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J13,25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim sztuką „sztuką modlitwy”, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!” ( Jan Paweł II, „Encyklika de Eucharystia”)

Nie chcemy wojen na świecie, a wojny są bez końca. I nie unikniemy ich, jeśli będzie mordowanie poczętych dzieci. Każda zbrodnia woła o pomstę do nieba. Tymczasem można mieć wpływ na losy świata przez modlitwę, zatrzymanie się z Jezusem. To Jezus daje pokój, a nie światowcy, idący szeroką drogą prowadzącą do piekła. Widzimy więc jak wiele potrzeba zatrzymania się z Jezusem i pokuty.

„Polska będzie trzeźwa albo jej wcale nie będzie.”
Potrzeba dobrowolnej abstynencji o dusze, zdrowie, godność człowieka. Byłoby dobrze, aby dar modlitwy i pokuty przedłużyć jako zadośćuczynienie za grzechy i pomoc innym w przezwyciężaniu zła. Potrzeba więc nie tylko nawrócenia, ale i zadośćuczynienia. Pięknie jest żyć Ewangelią, by ludzi przyciągać do Jezusa, któremu najmilsza jest dusza wierząca mocno w dobroć Jego i zaufała Mu zupełnie. Jezus obdarza ją swoim zaufaniem i daje jej wszystko, o co prosi ( Por. Dzienniczek św. Siostry Kowalskiej, 453).

Warto całego siebie Bogu dać, jak piosenkę czy bukiet kwiatów. I zawsze w Nim trwać, pomoc darować światu. Bóg nas nigdy nie zawiedzie. Wyobraźmy sobie, jak wielkie rzeczy czekają na nas w niebie, mając na uwadze zapewnienie:

„Ręczę i zapewniam: Zobaczycie otwarte niebo, a wokół Syna Człowieczego wstępujących i zstępujących aniołów Boga” (Por. J 1, 51).

Wejść do Boga

  • „Na dnie ludzkiej duszy przebywa Pan Bóg” (Teresa z Avila).
  • Bóg mówi do nas także przez różne wydarzenia i świętych, np. św. Ignacego Loyolę, który zwraca uwagę na to, co zadawala i nasyca duszę, a mianowicie wewnętrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy, a nie obfitość wiedzy.
    Najbardziej możemy odczuć obecność Pana Jezusa, gdy przyjmujemy Go w Komunii świętej w stanie łaski uświęcającej i jesteśmy świadkami, czyli męczennikami.

    Aby usłyszeć Jego głos, potrzebne są:
    – cisza;
    – odpoczynek przeżywany z Bogiem;
    – umiejętność przerwania pracy;
    – umiejętność rezygnacji z czegoś dobrego, żeby zrobić przestrzeń dla Pana Boga.

    Ci, którzy zaczynali od szukania Boga, znajdowali Go. Inni zaś, dążący do przyjemności, byli nieszczęśliwi, że przyjemność mogła zniszczyć ich życie.

    Jedynie Bóg jest Szczęściem.


    O tym, że to nie przyjemność daje szczęście, dobrze wiedzą święci: .
    – Maryja- nasza Mama i Królowa nieba i ziemi, która jest dla nas przykładem nieustannego rozważania i zachowywania słowa Bożego w swoim sercu. Przykładem, jak mamy się zachować w różnych sytuacjach, by podobać się Panu Bogu i innych przyciągnąć do Niego.
    – św. Ignacy Loyola, założyciel zakonu Towarzystwa Jezusowego, którego maksymą było stwierdzenie: „Wszystko na większą chwałę Boga”. Św. Ignacy Loyola wyobrażał sobie, że dokona takich samych wielkich czynów, jak święci, o których czytał, i że uczyni dla Boga jeszcze więcej.
    – Św. Franciszek z Asyżu, założyciel trzech zakonów franciszkańskich, który jest przykładem miłości do Boga, do stworzenia i do bliźnich.


    Mojżesz nie mógł wejść do Namiotu Spotkania, bo spoczywał na nim obłok i chwała Pana wypełniała przybytek. My możemy wejść do Boga, którego mamy w swoim wnętrzu. I zdawać sobie sprawę z tego, że przyjmując Pana Jezusa w Komunii świętej, przyjmujemy Go żywego.
    Kontynuuj czytanie

    Plan życia

    Jak niewiele potrzeba, by dobrze przeżywać każdy dzień. Możemy zaplanować naszą drogę do doskonałości, która rodzi się z lektury Ewangelii i kontemplacji. I podobnie jak święci: codziennie od Chrystusa wychodzić, do Chrystusa iść, i do Chrystusa wracać. Oddać się Chrystusowi, Mądrości Wcielonej wg wskazań świętych, np. św. Ludwika Grignion de Montfort. Powtarzać często: Totus Tuus. Prosić, by Maryja była dla nas protektorką, pośredniczką, wspomożycielką, mistrzynią w przemawianiu do innych, doradczynią przy spowiedzi, obronicielką czystości, pocieszycielką, wynagrodzicielką i dziękczycielką. Odczytywać znaki czasu. Trwać po Bożemu i działać w naszych trudnych czasach. Uczyć, jak w duchu Ewangelii rozwiązywać trudne sprawy i zaradzać ludzkim potrzebom. Pokładać ufność w Bogu samym- jako słudzy Chrystusa, wzrastając duchowo. I dziękując Mu za wszystko.

    Wybory

      „JEZU Z WARSZAWSKIEJ KATEDRY,
      ROKU NADZIEI NIGDY SIĘ NIE KOŃCZĄCY,
      BOŻE BEZBRONNY I WSZECHMOGĄCY,
      W POWSTANIU UKRYWANY I W SWYCH RANACH NAS UKRYWAJĄCY,
      RATOWANY I RATUJĄCY,
      ŚMIERCIĄ ŚMIERĆ ZWYCIĘŻAJĄCY.
      JEZU POKRYTY RANAMI- ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI”.(BP MICHAŁ JANOCHA)

      Tak się składa, że 1 czerwca 2025 przypada uroczystość wniebowstąpienia pańskiego. Święto, które przypomina nam, ze na ziemi jesteśmy pielgrzymami do życia w niebie. Ale na niebo trzeba sobie zasłużyć, o czym zapominają ludzie odrzucający Pana Boga, co nie pozostaje bez wpływu na ich życie, problemy z odróżnianiem dobra od zła. Sprzyja temu ideologia, która nigdy nie zastąpi wiary w Boga i katechezy. Ideologia, która jest ułudą. Wspomnę przy tym mężczyznę, który zamieścił na Facebooku informację o sobie, że żyje w związku partnerskim i zdjęcie w tle, z którego wynikało, że jest człowiekiem pobożnym.

      Zareagowałam na to, korzystając z jego numeru na Facebooku, otrzymując od niego odpowiedzi:
      – Jak mam to rozumieć: Twój opis na Facebooku, że jesteś w związku partnerskim?
      – „Byłem z chłopakiem trzy lata”- usłyszałam w odpowiedzi.
      – Co mam rozumieć przez to twoje bycie z chłopakiem? Coś się przyczyniło do tego, że z nim byłeś? On cię uwięził na trzy lata i gwałcił?
      – „Tak, z chłopakiem, można tak powiedzieć, że gwałcił”- rzekł po namyśle.
      -Znałeś go wcześniej czy nieznajomy?
      -„Przypadkowy”- jakby z trudem odpowiedział.
      – Jak do tego doszło?
      – „Przez neta”- rzekł.
      – Uwięził cię, dawał narkotyki?
      – „Nie”- jakby ledwie wydobył z siebie głos.
      – Chciałeś tego związku?
      -„Na początku chciałem, potem już nie…” – rzekł.
      – Czemu chciałeś na początku? Jak sobie wyobrażałeś taki związek, zanim w nim byłeś?
      – „Przyjemność, a to jest złuda”- odpowiedział.
      Potem widziałam go w kościele z obandażowaną częścią głowy.

      Mogę sobie wyobrazić, jak Pan Jezus bardzo cierpi, gdy ktoś szuka takich przyjaźni poza Nim. Każdy grzech nie pozostaje bez konsekwencji. W czasie drugiej wojny światowej zginęło tyle ludzi, ile zostało pomordowanych dzieci poczętych w procedurze aborcji.
      NIE MA SZCZĘŚCIA POZA BOGIEM. BÓG JEST SZCZĘŚCIEM I ŻRÓDŁEM WSZELKIEGO DOBRA. JEGO MIŁOŚĆ JEST NIESKOŃCZONA. W SWEJ MIŁOŚCI PRAGNIE NAWIĄZAĆ Z NAMI POUFNĄ PRZYJAŻŃ, I ABY TO OSIĄGNĄĆ, UDZIELA SIĘ NAM W GŁĘBI NASZEJ DUSZY, A ZAKŁADAJĄC W NIEJ SWOJĄ ŻYWĄ ŚWIĄTYNIĘ, W NIEBO JĄ PRZEMIENIA. Można dowoli przebywać z Chrystusem obecnym na naszych ołtarzach. Pomyślmy jednak, że dane nam jest obcować nieustannie z Bogiem utajonym w sercu. Żadna myśl nie zdoła żywiej pobudzić nas do życia w stanie łaski uświęcającej – ciągłej modlitwie i w ustawicznym obcowaniu z Bogiem.

      Miłując Jezusa Eucharystycznego, miłujemy też słowo Boże, które mieszka w duszy. I troszczymy się o dobro wspólne.

    O wierze

    Każdy człowiek ma wybór: żyć w łączności z Bogiem. Sercem otworzyć się na prawdę o Nim, że istnieje i Swoim słowem powołał do istnienia czas, materię, przestrzeń – wszystko to, co obserwujemy wokół siebie. Dziękując Bogu za wszystko,  nie będziemy mieli wątpliwości, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Nie będziemy uważać za niemożliwe dla Boga przemienienie wody w wino albo rozdzielenie wód morza Czerwonego, albo uciszenie wód morza w czasie burzy.

    Skoro rzeczywiście wydarzył się cud opisany w Księdze Rodzaju 1,1, to i inne cuda wydarzyły się naprawdę. Świadczą o tym dane historyczne.

    Sceptycyzm ludzi opiera się nie na wiedzy naukowej. Oni zwracają uwagę na to, że przekonania o nieistnieniu nadprzyrodzonego wynikają z poczynionych założeń. Przede wszystkim, żaden człowiek nie wątpi, że generalnie wszystko na świecie odbywa się zgodnie z prawami natury. I nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że dzieje się wyłącznie tak, że nie ma żadnych wyjątków dla tak zwanych praw.

    Absolutne odrzucenie cudów tak naprawdę nie jest wnioskiem, wynikającym z badań materiałów dowodowych i logicznego myślenia, gdyż ani logika ani dowody nie są w stanie zagwarantować takiego absolutyzmu. To jest po prostu czyste założenie, wynikające z naturalistycznego światopoglądu.( Boyd, Eddy, Lord or Legend, s. 22-23)

    Na zarzut, że istnieją prawa, których nie da się obejść, jest także logiczne wyjaśnienie:

    Kiedy zagadnienie jest ujmowane w ramkach „praw’, rodzi się wrażenie, że istnieją reguły, które natura musi uwzględnić – i dlatego wielu naukowców wnioskuje, że cuda są niemożliwe. Tymczasem prawa natury to tylko opis tego, co generalnie obserwujemy na świecie, a nie wskazanie, co my musimy zaobserwować na świecie. ( Boyd, Eddy, Lord or Legend, s. 22-23)

    Na zarzut, że w świętych księgach, powinny być święte rzeczy, że powinniśmy darować sobie myślenie o rzeczach trudnych, np. o piekle, też jest logiczne wyjaśnienie, autorstwa o. Wojciecha:

    Potrzeba całej prawdy: I tej, co Bóg ma dla człowieka, i tej, co człowiek ma dla Boga, abyśmy ustrzegli się przed złym postępowaniem.

    Wspomniany kapłan w swojej homilii, poinformował także o osobach, które oceniają  Boże dzieła, bo nie mają bielma na oczach, ale mają bielmo na mózgu, gdyż nie wiedzą, co zrobić z samym Bogiem. I ich obecny stan jest taki: dla poznawania różnych funkcji, elementów, dla badania,  są gotowi dopuścić do rozbicia swej rodziny, aby poznać tajemnice. Bóg idzie w odstawkę, bo oczarowani są przepięknością Bożych dzieł. 

    „Czy takie opowiadanie o zachwycie dziełami nie jest uwielbianiem Boga? Byłoby, gdyby były widziane proporcje i  te proporcje szanowane. A tak to coś tu nie gra. I takie opowiadanie  o zachwycie dziełami jest niewypałem, gdy  dla samego Boga nie ma właściwego zachwytu, ani uwielbienia” (O. Wojciech Skurewicz). 

    Bóg jest najważniejszy. Skoro dzieła Boże doceniamy, o ileż bardziej powinniśmy cenić Stwórcę.  Jego królestwo szczęścia  jest doskonałe.

    Polecam "Manrezę". Bo warto czytać mądre pisma.

    Artysta

    „Każde dziecko jest artystą, problemem jest pozostać artystą jak dorastasz”. (Pablo Picasso)

    Pablo Picasso, malarz i rzeźbiarz, który przed swoją  śmiercią, zawiadomił swojego znajomego księdza, aby do niego przyjechał, nie doczekał się spotkania z nim, gdyż domownicy go nie dopuścili, a ksiądz przyleciał do niego z innego państwa.  I  Pablo Picasso umarł. Tenże artysta podczas swojego życia na tym świecie  zwrócił uwagę na jedną z cech ludzkich, jaką jest utrata pewnego dziecięcego podejścia do życia w okresie dorastania.

    Każdy z nas  ma w sobie ogromne pokłady artyzmu, właściwości, które otrzymaliśmy od Boga, a które są dobre nie tylko w okresie dzieciństwa. Dziecko patrzy na wnętrze,  ma wyczucie dobra w drugim człowieku.  Natomiast, ci, którzy szukają szczęścia poza Bogiem, nie mają rozeznania, nie podejmują właściwych decyzji. I zachowują się tak,  jakby połknęli  kij.

    Jeden z moich, nieżyjących już na tym świecie profesorów, powiedział kiedyś na wykładzie, że najczęściej osoby ze średnim wykształceniem uważają się za ważniejsze od innych. Nie jest więc prawdą, że im ktoś jest bardziej wykształcony, tym trudniejszy do zniesienia.  Taki mit funkcjonuje jeszcze w niektórych środowiskach, co może sprzyjać nieuctwu, popadaniu w różne nałogi i braku kandydatów na wyższe uczelnie.  

     

    Gdy szukasz Boga

    „Gdy szukasz Boga popatrz na kwiaty.

    Popatrz na góry i ciemny las.

    Z każdej wędrówki wrócisz bogaty,

    I nową treścią wypełnisz swój czas.

    Bo cały świat jest pełen śladów Boga,

    I każda rzecz zawiera Jego myśl,

    wspaniały szczyt, błotnista wiejska droga.

    To Jego znak, który zostawił Ci”.

    To wielka łaska trwać w Chrystusie, cieszyć się Jego Obecnością. I dawać świadectwo o Bożej Opatrzności. Przedwczoraj skierowałam swoje kroki w kierunku grupy młodych mężczyzn w tramwaju, i zatrzymałam się naprzeciwko młodego człowieka, który po raz kolejny wulgarnie się wyraził. Uczyniłam znak krzyża z krótką modlitwą: Boże wybacz temu człowiekowi, który wulgarnie się wyraził, a przez to otworzył swoje serce na złego ducha. W odpowiedzi na to padło z jego ust, że nie wierzy. Zareagowałam więc słowami:

    Przez wiarę  nawiązujesz  kontakt z Bogiem. Jeśli masz wiarę, to i nadzieję. I pomoc od Pana Boga.

    Jeśli  nie wierzysz,  zostajesz z pustką.

    I nie masz świadomości, jak bardzo jest to niebezpieczne dla  twojego życia.

    Masz wybór: biadolić całe życie, że nic ci się nie udaje,  albo cieszyć się pomocą od Boga.

    Co wolisz?

    – Patrzył się na mnie bez słowa. Powiedziałam więc, życzę wszystkiego, co najlepsze. – Dla Pani też… – usłyszałam w odpowiedzi. I odeszłam. Z wdzięcznością w sercu wobec Pana Boga.  Bogu dzięki i chwała. 

    A co było wczoraj? Po raz kolejny dane mi było usłyszeć z ust starszej kobiety,  że  nie zdarzyło się w jej życiu, żeby ktoś przepuścił ją w kolejce. I  dlatego sama nikogo też nie przepuszcza.  Zareagowałam na to: Ja panią przepuszczę, gdy  zobaczę panią w kolejce. 

    I wszystko jest z jakiegoś powodu. 

    Brak wiary, spotykany u ludzi o słabych umysłach,  nie  rozwija sprawiedliwości.  

    To sprawiedliwość, która została rozwinięta przez wiarę, daje prawdziwą radość, nie tylko wyrywa  z  poniżenia, ale i wynosi na szczyty nadprzyrodzonego synostwa.  Z tej wysokości mamy widok, możemy objąć  i przeniknąć wzrokiem to wszystko, co składa się na poznanie tajemnicy Chrystusa. Poznanie Chrystusa, w którym „wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte” (Kol 2,3) jest dla nas – dzięki łasce- Komunią umysłu i serca z Chrystusem, komunią, pozwalającą na pełny udział w Męce, śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusem, jak również na współudział w ich odkupieńczej mocy. Znajomość Chrystusa, świadomość, że jesteśmy z Chrystusem dzięki Niemu, przez poznanie, pozwala nam przyjąć „sprawiedliwość pochodzącą od Boga” jaką łaskę, z której rodzi się  nasza gorliwe zaangażowanie i niezawodna gwarancja tego, że wszystkie siły, jakie włożyliśmy  w budowanie Królestwa Bożego,  zostały użyte pożytecznie.

     

     

     

     

     

     

    Zachowywać serce w czystości

    „Zachowywać serce w czystości od wszystkiego, co plami miłość, rozsiewać wokół siebie pokój, godzić się codziennie na drogę Ewangelii, nawet jeśli mamy z tego powodu problemy: na tym polega świętość”. (Papież Franciszek)

    Jak zachowywać serce od grzechów? Każdy grzech obraża Pana Boga. Wszelkie nałogi wynikają  z braku relacji z  Nim. Tracimy czas, gdy   centrum naszych zainteresowań jest zabieganie o szczęście, miłość, utrzymanie, dobra materialne. Zabieganie, które powinno być w hierarchii ważności na dalszej pozycji. Najpierw trzeba troszczyć  się o Królestwo Boże,  a więc budowanie bliskości z Bogiem. Wówczas wszystko inne będzie nam dodane i będziemy doświadczać niesamowitej obfitości.   

    Zatroszczmy się więc o budowanie relacji z Bogiem, pragnijmy bycia z Nim i życia według tego, co On proponuje. Chrystus pragnie żyć w każdym z nas – w każdym chrześcijaninie. Możemy w sobie to życie odtworzyć bez względu na warunki, w jakich żyjemy.  Odtworzyć wszystkie strony i chwile Jego życia, wszystkie Jego cnoty. Odtworzyć w sobie mękę Chrystusową i z Nim dać się ukrzyżować. „A z Chrystusem jestem przybity do krzyża”- mówi Apostoł. 

    W niektórych świętych Pan Jezus odtworzył poszczególne okresy Swego życia:

    • w  św. Tereni od dzieciątka Jezus – dzieciństwo swoje w Nazarecie, które jest szczególną łaską – dane jej jest nauczać dusze drogi dziecięctwa duchowego, tzw. „małej drogi”. Potrzeba siły i miłości, by iść wiernie  drogą dziecięctwa. Jest to jednocześnie droga krzyżowa;
    • odbicie apostolskiego życia Jezusa, którymi są św. Ignacy, św. Dominik, św. Franciszek;
    • u innych młodość wśród ukrytej pracy;
    • w św. Lidwinie uzupełnia swoją mękę.

    Każdy jest do tego wezwany, by przyoblec się w Chrystusa, utożsamić się z Nim. Chrystus ma żyć w każdej duszy wiernej.  Stokroć jesteśmy szczęśliwi, gdy w pełni uświadamiamy sobie tę prawdę, umiemy zrealizować ideał zjednoczenia  z Chrystusem i możemy powiedzieć: „Żyję ja, już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”.

    Każdego dnia dokonujemy wyborów,  np. możemy zrobić dwie rzeczy: albo narzekać  albo wprowadzić jakąś zmianę do swojego życia.  Zmianę od środka. Wówczas rzeczywistość, w której żyjemy zacznie się zmieniać. Oczywiście z Bożą pomocą.

    Dzisiaj  pomyślmy, jak każdy dzień zrobić dniem służby względem potrzebujących. Potrzebujących nie brakuje. Każdego dnia ich spotykam. I reaguję, żeby pomóc. 

    Wczoraj, jadąc tramwajem usłyszałam wulgarne zdanie z ust jednej z kobiet siedzących w pobliżu mnie. Zapytałam:  Kto się tak wulgarnie wyraża?  Przez wulgarny język użycza się ust szatanowi…  „Moja koleżanka” – usłyszałam w odpowiedzi. I   jej komentarz: „Trzeba w życiu i zakląć, i  się pomodlić i być do wszystkiego,  aby tylko nikogo nie krzywdzić”.  Myli się pani- odrzekłam stanowczo, kierując się w stronę wyjścia. Nagle padło pytanie z ust tej, która wypowiadała się jakby za swoją koleżankę: ” Kim pani jest…?”.  Siostrą – odrzekłam. „Siostrą ?”- zapytała. – Tak. Nie wszystkie siostry chodzą w habicie… I wreszcie odezwała się  ta, która wcześniej użyła wulgarnego języka. Powiedziała: „Przepraszam”.  I dało się odczuć, że coś dotarło do jej umysłu i serca.

    Kolejny raz Pan Bóg pozwolił mi doświadczyć radości. Bogu niech będą dzięki za wszystko. Za każdy dzień, za każdą chwilę. Za mój smutek, który dzięki Słowu Bożemu, zmienił się w radość. Smutek,  gdyż  nie mogłam być  na Mszy św., którą zamówiłam  za pewną duszę. I wielka radość, gdy otworzyłam Pismo święte, i pierwsze zdanie, które zobaczyłam, to fragment z Mt 25, 23 „…Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”.

     

     

     

     

     

    Przejdź do paska narzędzi